wtorek, 8 lipca 2014

María Dueñas "Olvido znaczy zapomnienie"

Autor:  
Tytuł: "Olvido znaczy zapomnienie" 
Tytuł oryginału: Misión Olvido"  
Wydawca: MUZA SA
Data wydania: 16 kwietnia 2014
Liczba stron: 432 
Ocena: 5+/6

Zdarzały Wam się takie chwile w życiu, że mieliście ochotę w jednej sekundzie spakować walizki, zostawić za sobą wszystko, co złe i wyjechać gdzieś bardzo daleko, do miejsca, w którym chociaż na moment będziecie w stanie oderwać się od smutnej rzeczywistości? Myślę, że większości z nas odpowie na to pytanie twierdząco.  Poznajcie zatem losy naszej głównej bohaterki, która musiała zmierzyć się z podobnym dylematem.

Historia rozpoczyna się pod koniec XX wieku, w Hiszpanii, gdzie żyje i pracuje doktor filologii Blanca Perea. Ta dobiegająca pięćdziesiątki kobieta, jest żoną Alberta i matką dwóch dorosłych synów, którzy wyfrunęli już z gniazda. Kiedy okazuje się, że mąż porzuca Blancę dla młodszej kochanki, z którą w dodatku spodziewa się dziecka, doktor Perea chwyta nadarzającą się okazję, przyjmuje propozycję grantu i wyjeżdża do dalekiej Kalifornii, aby na tamtejszym, niewielkim Uniwersytecie zająć się porządkowaniem archiwum zmarłego przed trzydziestoma laty hiszpańskiego profesora Andrésa Fontany.
Początkowa odosobniona, żmudna i monotonna praca, stopniowo zaczyna nabierać innego wymiaru. Perea odkrywa pewną misję, której profesor Fontana podjął się pod koniec swego życia, a której niestety w skutek tragicznego wypadku nie zdołał ukończyć. Strona po stronie, razem z Blancą odkrywamy historię  Andrésa oraz ludzi, którzy zajmowali ważne miejsce w jego życiu. 
Co takiego odkryje nasza bohaterka? Na ile ważne okażą się pozostawione w spuściźnie profesora informacje i wskazówki? I co wspólnego ma z tym wszystkim Amerykanin Daniel Carter?

„Olvido znaczy zapomnienie” to jedna z tych książek, które ciężko jest opisać na tyle zachęcająco żeby skłonić kogoś do sięgnięcia po nią, nie zdradzając przy okazji zbyt wielu szczegółów, które będą miały znaczący wpływ na rozwój wydarzeń. Mogę jedynie powiedzieć, że od pierwszych stron María Dueñas absolutnie wciągnęła mnie w wir przedstawionej historii. Opisane na kartach tej powieści wydarzenia i postacie od początku do końca były dla mnie bardzo prawdziwe, autentyczne i nie wyczułam w nich ani odrobiny sztuczności czy fałszu.
Nie wiem czy to moja słabość do Hiszpanii, czy może jednak wprawne pióro Pani Dueñas sprawiły, że przeniosłam się do świata Blanci i jej przyjaciół. A malowniczy język i stopniowo odkrywane tajemnice spowodowały, że po przeczytaniu ostatniej strony książki, trudno było mi rozstać się z jej bohaterami.
Jest to opowieść o miłości i przyjaźni, zdradzie, cierpieniu i wybaczaniu, samotności i odnajdywaniu na nowo sensu życia, a także radości, którą możemy czerpać z drobnych spraw dnia codziennego.

* "(...) w skrócie, dziękuję życiu za wszystko, co pomaga nam na co dzień być szczęśliwymi. Za oczy, bo dzięki nim możemy patrzeć na gwiazdy, za abecadło, bo z niego możemy układać piękne słowa, za stopy pozwalające nam zwiedzać miasta i biegać po kałużach, i za wszystkie te drobne rzeczy, którymi nie wszyscy mogą się cieszyć, a my, dopóki je mamy, powinniśmy podziękować za nie życiu." 

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Maríi, na pewno nie będzie ostatnim. Myślę, że tych, którzy mieli już okazję poznać możliwości pisarki, nie muszę nakłaniać do sięgnięcia po tę lekturę. Natomiast tych, którzy jeszcze nie mieli takiej sposobności, gorąco zachęcam. 

* cytat z książki


 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu: 




16 komentarzy:

  1. Jak będę mieć tylko czas, to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci więcej wolnego czasu :)

      Usuń
  2. Bardzo cenię sobie książki Wydawnictwa Muza i jestem pewna, że ta pozycja również by mnie nie zawiodła:) Przekonałaś mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że udało mi się Ciebie przekonać :) Czyli mamy podobne upodobania, ponieważ książki Wydawnictwa MUZA zawsze trafiają w mój gust i chwytają za serce :)

      Usuń
  3. Całkiem niedawno czytałam tę książkę. I również ją polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Tobie również przypadła do gustu :)

      Usuń
  4. Czuję, że to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zatem nadzieję, że uda Ci się ją przeczytać :)

      Usuń
  5. Piękna okładka. Nie znam tej książki i nie zwróciłabym na nią większej uwagi gdyby nie twoja recenzja. Teraz postaram się mieć ją na uwadze tym bardziej, że akurat mam trochę wolnego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, okładka piękna, a do tego bardzo przyjemna w dotyku. Na pewno warto po nią sięgnąć. Myślę, że przypadłaby Ci do gustu.

      Usuń
  6. Bardzo fajna, ciepła, przyjemna powieść:) bardzo polubiłam Blankę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę jedynie podpisać się pod Twoimi słowami :) Ja również bardzo polubiłam główną bohaterkę :)

      Usuń
  7. Czytałam i mnie ta opowieść oczarowała. Miło wspominam i polecam :)
    Teraz chcę się zapoznać z "Krawcową z Madrytu" autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy podobny gust :)
      "Krawcową z Madrytu" również mam w planach :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :)
Dziękuję :)