środa, 10 lipca 2013

Iwona Słabuszewska-Krauze "Ostatnie fado"

Autor: Iwona Słabuszewska- Krauze
Tytuł: "Ostatnie fado"
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 312
Ocena: 5/6

„Ostatnie fado” to jedna z tych książek, która przyciągnęła mnie swoją okładką. A po przeczytaniu krótkiego opisu mówiącego o spacerze po czarujących uliczkach Lizbony wiedziałam już, że muszę ją przeczytać.

Tytułowe fado (oznacza: los, przeznaczenie), to jeden z symboli Portugalii. Ten nurt muzyczny powstał w XIX wieku w biednych dzielnicach portowych miast Portugalii. Jest to muzyka tęsknoty, samotności i żalu. Utwory wykonywane są przez jednego wokalistę, przy akompaniamencie dwóch gitar. Najsławniejszą piosenkarką fado była Amália Rodrigues. Po jej śmierci, w 1999r., Minister Portugalii zarządził trzydniową żałobę narodową. Poniżej jedna z piosenek wykonywanych przez Amálię.



Ale wracając do fabuły książki.
Główną bohaterką powieści jest Alicja, Polka mieszkająca na co dzień w Dublinie. Podczas wakacyjnego pobytu w Polsce, Ala spotyka się ze swoim kuzynem Dominikiem (podróżnikiem i samotnikiem), którego całe życie podziwiała i ceniła.
W starym kufrze swojego kuzyna, Alicja odnajduje listy od niejakiej Rosy, która pisze o ich bolesnym rozstaniu. Próba rozmowy z mężczyzną i wydobycia informacji na temat jego dawnej przyjaciółki nie przynosi zamierzonego efektu. Jednakże Dominik przekazuje dziewczynie list i prosi, aby po powrocie do Irlandii wysłała go do Rosy.

Nasza bohaterka zaintrygowana tajemnicą sprzed lat, postanawia osobiście doręczyć list adresatce i ma nadzieję, że być może przy tej okazji uda jej się dowiedzieć czegoś więcej na temat miłości tych dwojga ludzi. Tak oto Alicja rozpoczyna fascynującą podróż do Lizbony. Jednak odszukanie pieśniarki fado - Rosy okazuje się trudniejsze niż przypuszczała.
W książce poznajemy również ciekawe i poruszające historie lizbończyków. Dowiemy się, co do poszukiwań Rosy wniesie postać Teresy, poznamy życie pisarza Fernanda, kioskarza Pedro czy właścicielki piekarni Joany.  

Podczas czytania tej powieści miałam wrażenie, że towarzyszę Alicji podczas jej wyjazdu. Urok przepięknych, wąskich alejek Lizbony, charakter tego barwnego miasta, atmosfera panująca na ulicach i w kawiarniach, zapach i słoneczny klimat są wyczuwalne niemal wszystkimi zmysłami.
Jestem pod wrażeniem stylu tej powieści, która sprawiła, że bez wychodzenia z domu czułam się tak, jakbym wróciła z podróży do Portugalii.

„Ostatnie fado” jest niezwykle wciągającą lekturą opowiadającą o przyjaźni, trudnej miłości i tęsknocie.
Na koniec krótki reportaż z podążania śladami książki.



niedziela, 7 lipca 2013

Olga Rudnicka "Czy ten rudy kot to pies?"

Autor: Olga Rudnicka
Tytuł: "Czy ten rudy kot to pies?"
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 232
Ocena: 5+/6

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Olgi Rudnickiej i od razu mogę stwierdzić, że skradła mi serce i trafiła na listę moich ulubionych autorów.
„Czy ten rudy kot to pies?”, jest kontynuacją „Martwego jeziora”, ale o tym dowiedziałam się dopiero po zakończeniu lektury :) Pomimo tego, że nie czytałam pierwszej części, nie miałam najmniejszych problemów ze zrozumieniem, kto jest kim i zorientowaniem się w całej sytuacji.

Główną bohaterką jest Ulka, roztrzepana, zwariowana, spontaniczna i co chwilę pakująca się w kłopoty młoda dziewczyna, o gołębim sercu.
Ula wplątała się w romans z żonatym szefem. Chociaż o tym, że mężczyzna  nie jest stanu wolnego, dowiedziała się wtedy, kiedy sprawa wyszła na jaw, a zdradzona małżonka zażądała zwolnienia dziewczyny z pracy.
I tak też się stało.
Urażona duma dziewczyny podsuwa jej pomysł wyjazdu do Irlandii. Cel podróży: zapomnieć przykre wydarzenia i wyleczyć złamane serce. Ponieważ jednak Ulka nie byłaby sobą, gdyby nie wpakowała się w kolejne tarapaty, wyprawa do Irlandii kończy się w Wielkowie, małej wsi pod Wrocławiem. A jak to zwykle w takich zamkniętych społecznościach bywa, nowa osoba staje się atrakcją i głównym tematem rozmów wszystkich mieszkańców. Dodatkowo dziewczyna zostaje wzięta za poszukiwaną listem gończym oszustkę, a następnie zatrzymuje się w domu, którego właściciel podejrzewany jest o zakopanie zwłok w ogródku.

Wątkiem drugoplanowym jest postać Beaty (najbliższej przyjaciółki Uli), która poszukuje swojej rodziny, a dodatkowo związana jest z bratem naszej głównej bohaterki – Jackiem.

Uwielbiam książki, które wzbudzają we mnie pozytywne emocje i ten moment, kiedy wybucham śmiechem niezależnie od miejsca, w którym się znajduję. Olga Rudnicka ma cudowne poczucie humoru i dostarczyła mi tych wszystkich wrażeń, których oczekuję od lekkich powieści. Bardzo odpowiada mi jej sposób pisania i stworzone przez nią postacie. Przypomina mi troszkę Joannę Chmielewską, którą również bardzo lubię i cenię.

Jest to powieść na jeden dzień, a może nawet jeden wieczór. Autorka zawarła w książce to, co może przyciągać: intrygi, tajemnice sprzed lat, humor i wątek kryminalno – miłosny.
A to, że niektóre sytuacje były wręcz nieprawdopodobne? Cóż… chyba po to są książki, aby oderwać się od otaczającej nas rzeczywistości, poddać się i zatracić w opisanej historii.

Niecierpliwie czekam na moment, kiedy sięgnę po kolejną powieść pióra tej autorki. 



wtorek, 2 lipca 2013

Zapowiedzi Lipca

LIPIEC, a wraz z nim kolejne nowości wydawnicze i tym samym moja lista książek „do przeczytania” wydłuża się :)
Może Was również coś zainteresuje? :)

Oto wybrane powieści, które będą miały swoją premierę w pierwszej połowie bieżącego miesiąca.

Marta Zaborowska „Uśpienie”
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data premiery: 3 lipca

Z kliniki psychiatrycznej w podwarszawskim miasteczku ucieka psychopata. Dwa dni później w zagadkowy sposób zostaje zamordowana jego lekarz prowadząca. Sprawę bada detektyw Julia Krawiec. Prowadzone przez nią śledztwo obnaża kolejne tajemnice, jakie skrzętnie skrywają przed światem zarówno mieszkańcy miasteczka, jak i z pozoru niezaangażowani w sprawę pacjenci oraz pracownicy kliniki. Wysiłek Julii włożony w rozwiązanie tej skomplikowanej łamigłówki odbywa się kosztem jej prywatnego życia. Doprowadza to do poważnych komplikacji rodzinnych.

Jennifer L. Scott „Lekcje Madame Chic”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data premiery: 3 lipca

Paryski szyk teraz w Twoim zasięgu! Jennifer Scott odkrywa sekrety życia francuskiej rodziny mieszkającej w ekskluzywnej szesnastej dzielnicy w Paryżu. Lekcji stylu udziela jej sama Madame Chic, a co najważniejsze – wcale nie są one takie trudne. Jennifer przyjechała do Paryża jako Kalifornijka, wróciła do Kalifornii jako Paryżanka. Dwadzieścia prostych rad i wskazówek wystarczyło, by nauczyć się żyć à la française. Teraz czas na Ciebie! Jennifer L. Scott - autorka bijącego rekordy popularności lifestylowego bloga The Daily Connoisseur i inspirowanego nim poradnika Lekcje Madame Chic, który natychmiast po publikacji opanował amerykańskie listy bestsellerów. Pisze artykuły do "Huffington Post Style", współpracuje także z CNN, BBC, CBS News, "The New York Times", "USA Today" oraz "The Daily Mail". Mieszka w Santa Monica.



Ann Cleeves „Ukryta głębia”
Wydawnictwo: Amber
Data premiery: 3 lipca

Gorące lato, małe miasteczko na wybrzeżu Northumbrii. Piętnastoletni Luke zostaje uduszony i położony w wannie wypełnionej wodą, w której pływają kwiaty. Wkrótce zostaje znalezione ciało młodej nauczycielki Lily - w basenie pełnym kwiatów...Stylizacja miejsc zbrodni każe inspektor Verze Stanhope szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego morderca robi ze śmierci swoiste dzieło sztuki. Stopniowo pojawiają się pierwsze wskazówki, ale Verę najbardziej interesuje grupa znajomych Lily, którzy znaleźli jej ciało. Co łączy tych czterech mężczyzn i kobietę? Czy są naprawdę zaufanym gronem bliskich przyjaciół, za jakich się podają? Śledztwo Very odsłania powoli prywatne - i erotyczne - życie mieszkańców spokojnego miasteczka i ich mroczne sekrety. Kto z nich jest mordercą, który czeka na odpowiednią chwilę, by wznieść następny piękny ołtarz z wody i kwiatów…


Isabelle Laflèche „Kocham Nowy Jork”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data premiery: 3 lipca 

Nowojorskie kancelarie kontra paryska moda. Podaruj sobie trochę luksusu, poczuj blichtr wielkiego miasta – oto światowy bestseller Isabelle Laflèche! Catherine, trzydziestoletnia prawniczka z Paryża, rozpoczyna pracę na Wall Street w nowojorskim oddziale swojej firmy. Od razu zostaje wciągnięta w szaleńczy wyścig szczurów i walkę o przetrwanie. Złośliwe zlecenia koleżanek z pracy, drobne wpadki, podejrzane spojrzenia – we wszystkich kłopotach nie zawodzi jej optymizm i dobre perfumy w torebce. Poza tym wspiera ją zafascynowany modą asystent, który staje się jej oddanym przyjacielem, odżywa jej relacja z dobrą koleżanką z lat studenckich, a na horyzoncie pojawia się przystojny i enigmatyczny kolega z pracy, Antoine. To dopiero początek zaskakujących wydarzeń. Kocham Nowy Jork Isabelle Laflèche (wziętej prawniczki, która postanowiła rzucić karierę bizneswoman) ukazuje kulisy Wall Street – miejsca intryg i nieczystych zagrań. Powieść kanadyjskiej pisarki to jednocześnie zabawny i przenikliwy portret życia największych graczy na scenie Manhattanu.

niedziela, 30 czerwca 2013

José Saramago – „Miasto ślepców”

Autor: José Saramago
Tytuł: „Miasto ślepców”
Tytuł oryginału: Ensaio sobre a Cegueira"
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 348
Ocena: 5/6

Przede wszystkim PRZEPRASZAM, za długie milczenie, ale maj i czerwiec były dla mnie tak szalonym okresem, że nie miałam czasu ani czytać, ani pisać… nad czym bardzo ubolewam. Mam nadzieję, że teraz będzie już lepiej. Strasznie tęskniłam za zapachem książek, przekładaniem kolejnych stron powieści i przeżywaniem nowych historii wraz z bohaterami lektur. W tej chwili aż palę się do czytania zarówno książek, jak też Waszych blogów. Postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości i stracony czas :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie i przechodzę już do opisu „Miasta ślepców”, które właśnie skończyłam czytać.

José Saramago - portugalski pisarz, laureat Nagrody Nobla, w Polsce znany głównie za sprawą powieści, o której dzisiaj Wam opowiem.

Wyobraźcie sobie, że jedziecie samochodem, zatrzymujecie się na skrzyżowaniu, na czerwonym świetle. Za chwilę powinniście ruszyć w dalszą drogę… jednak czujecie jakby nagle na Wasze oczy spłynęła biała, gęsta mgła… nie widzicie nic, poza rażącą bielą. Czy można oślepnąć tak po prostu, bez żadnej przyczyny? A co więcej, czy można tym kogoś zarazić? Chwilę później wiemy już, że tak. Zaczynają ślepnąć kolejne osoby. Zaraza rozprzestrzenia się bardzo szybko i dotyka zarówno dzieci, jak i starców, kobiety i mężczyzn. Nie ma znaczenia, czy jesteście w hotelu czy w domu… na ulicy, w taksówce czy w sklepie. Każdego może to spotkać.
Rząd bardzo szybko uznaje zaistniałą zarazę, jako epidemiologiczną i postanawia wszystkich ślepców przewieźć do zamkniętego ośrodka (którym notabene jest stary budynek szpitala psychiatrycznego) i poddać ich kwarantannie.

Początkowo ustalony porządek dotyczący zarówno jedzenia, załatwiania potrzeb fizjologicznych, jak też zachowania poprawnych relacji międzyludzkich, niemalże z minuty na minutę pogarsza się. Ludźmi znajdującymi się w warunkach ekstremalnych, zaczynają rządzić mechanizmy walki o własne przetrwanie. Tu nie ma już miejsca na wrażliwość i uczucia innych, uruchamiają się instynkty zwierzęce. Tworzą się grupy silniejszych i słabszych. Tych, którzy zdobywają broń i odbierają wszystkim żywność (żądając w zamian zapłaty) i „poddanych”, którzy muszą dostosować się do nowych warunków. A kiedy pieniądze i cenne przedmioty już nie wystarczają, co pozostaje? Kobiety, które muszą oddać się oprawcom, aby nakarmić siebie i swoich współtowarzyszy niewoli. 
Główną bohaterką powieści jest żona okulisty, do którego trafiła pierwsza ofiara ślepoty. Jest ona jedyną osobą, która z niewiadomych przyczyn, nie zachorowała. Kobieta, nie chcąc rozstawać się z mężem, udaje, że również została dotknięta chorobą i dobrowolnie poddaje się kwarantannie, wraz z pozostałymi nieszczęśnikami. Wydawać by się mogło, że możliwość widzenia jest dla kobiety błogosławieństwem. Jednak fakt, że była jedyną, która widziała te wszystkie okropieństwa, upadek człowieka, upodlenie i upokorzenie do granic możliwości, sprawił, że wolałaby oślepnąć. 
"...Lekarz spytał, jaki według niego sens ma życie w obecnych warunkach, kiedy wszyscy chodzą głodni, umazani od stóp do głów gównem, śpią w zapchlonych i zapluskwionych łóżkach i gryzą ich wszy".

Jest to historia wstrząsająca, przejmująca i szokująca. Trudno było mi zebrać myśli, aby opisać to, co działo się na kartach tej powieści. Książka pokazuje nam jak łatwo można zburzyć fundamenty cywilizacji i jak szybko, w niesprzyjających warunkach, ludzie mogą ulec zezwierzęceniu.

Moim zdaniem ślepota opisana w książce, miała być również swego rodzaju metaforą. Pokazuje nam, że być może na co dzień mimo tego, że widzimy… tak naprawdę jesteśmy ślepi i nie dostrzegamy tego co ważne. "...Jesteśmy ślepcami, którzy widzą, ślepcami, którzy patrzą i nie widzą...". 
"...Jeśli kiedykolwiek odzyskam wzrok, będę z większą uwagą zaglądał ludziom w oczy, szukając w nich duszy...".

Początkowo książkę czytało mi się dość „dziwnie”, ponieważ nie ma tam klasycznych dialogów zaczynających się po myślniku, od nowej linijki. Tutaj wszystko pisane jest jednym ciągiem, po przecinku, zlane z pozostałą treścią książki. Jednak po jakimś czasie zaczęłam się z tym oswajać, a kiedy dotarłam do momentów, które wzbudziły we mnie wręcz obrzydzenie, sposób pisania przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Najważniejsza była treść.

Trudno oderwać się od tej książki i na pewno nie da się o niej zbyt szybko zapomnieć.
Tuż po zakończeniu lektury, obejrzałam film, który powstał na podstawie tej powieści. Oglądałam go również z zapartym tchem, mimo tego, iż wiedziałam, co wydarzy się później…



niedziela, 9 czerwca 2013

Nicholas Sparks „Szczęściarz”

Autor:  Nicholas Sparks
Tytuł: „Szczęściarz”
Tytuł oryginału: „The Lucky One”
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2012

Liczba stron: 408
Ocena: 5+/6

Nicholas Sparks po raz kolejny skradł moje serce, a przy okazji nie pozwolił mi się wyspać :) Czytałam, czytałam… dopóki nie zobaczyłam ostatniej strony tej powieści.
Już sam tytuł książki zaintrygował mnie i wzbudził ciekawość. Kim jest główny bohater i dlaczego Sparks określił go takim mianem?

Logan Thibault żołnierz piechoty morskiej, odbywa służbę w Iraku. W trakcie jednej z akcji, znajduje na pustyni zdjęcie pięknej dziewczyny. Mimo poszukiwań wśród swoich kompanów, nie udaje mu się ustalić właściciela fotografii. Zachowuje ją zatem dla siebie i od tego momentu nie rozstaje się ze zdjęciem, ani na chwilę. Po tym wydarzeniu, następuje seria wybuchów bomb i ataków na oddziały Marines, z których Logan za każdym razem wychodzi obronną ręką, podczas gdy jego koledzy ponoszą śmierć.
Najlepszy przyjaciel naszego głównego bohatera – Victor, uparcie przekonuje Logana, że znaleziona fotografia stała się jego talizmanem, który przynosi mu szczęście i chroni przed niebezpieczeństwem.

Mimo, iż Thibault nie wierzy w takie przesądy i zabobony, po kolejnym bardzo tragicznym incydencie (który miał miejsce już po powrocie z wojny), a podczas którego jego życie zostało w cudowny sposób ocalone, postanawia odszukać kobietę i podziękować jej za opiekę. Wyrusza w pieszą wędrówkę, przemierzając kraj wraz ze swoim najlepszym przyjacielem i wiernym kompanem, psem o imieniu Zeus. Dociera do miejscowości Hampton w Karolinie Północnej i jak się domyślacie odnajduje piękną dziewczynę z fotografii. Ale to dopiero początek tej historii.

„Anioł” Logana - Elizabeth Green, to rozwiedziona kobieta po przejściach, matka 10-letniego Bena, której były mąż, notabene zastępca szeryfa i członek jednej z najbardziej wpływowych rodzin w mieście, nadal usiłuje sprawować kontrolę nad jej życiem. Wtrąca się w każde działania Beth, nie pozwalając jej tym samym na stworzenie nowego związku i ułożenie sobie życia z kimś innym. 
Jak już wspomniałam Thibault odnajduje swoje przeznaczenie, ale czy uda mu się zdobyć i ochronić swoją miłość? Szczególnie, kiedy w tle mamy czarny charakter knujący i czyhający na nadarzającą się okazję, aby uderzyć…

Dla mnie ta książka okazała się być wyjątkowa. Zawiera w sobie mnóstwo emocji, i uczuć. Od pozytywnych, ciepłych, radosnych, poprzez smutne i zmuszające do zadumy nad własnym życiem. Od miłości, po nienawiść.
Skończyłam ją czytać już ładnych kilka godzin temu, a nadal rozpamiętuję wydarzenia i sytuacje, które miały tam miejsce.
Zakończenie było bardzo zaskakujące i przerażające jednocześnie. Jest to jedna z tych powieści, która zapada w pamięć i na pewno za jakiś czas do niej wrócę.

„Czasem rzeczy najzwyklejsze - kiedy się je dzieli z właściwymi osobami - bywają niezwykłe."

„Kiedy ktoś jest tak wyjątkowy, wiesz o tym prędzej, niż się spodziewasz. Poznajesz to instynktownie i masz pewność, że cokolwiek się stanie, już nigdy nie będzie nikogo takiego jak on.”



 

środa, 22 maja 2013

Esther Freud "Miłość w Toskanii"

Autor:  Esther Freud
Tytuł: „Miłość w Toskanii”
Tytuł oryginału: „Love Falls”
Wydawca: Sonia Draga
Rok wydania: 2010

Liczba stron: 288
Ocena: 3/6

Toskania… miejsce, które od zawsze mnie przyciąga. Marzę o tym, aby kiedyś tam pojechać i zobaczyć na własne oczy krajobrazy zapierające dech w piersiach, winnice, gaje oliwne, urocze, odcięte od świata górskie miasteczka i piękne, piaszczyste plaże toskańskiego wybrzeża. Jestem pewna, że dania kuchni włoskiej smakują tam tak, jak nigdzie indziej :)

Akcja książki, o której dzisiaj opowiem dzieje się w lipcu 1981 roku. Tłem całej historii jest ślub Księcia Karola i Lady Diany Spencer.

Siedemnastoletnia mieszkanka Londynu – Lara, otrzymuje niespodziewane zaproszenie na wakacyjny wyjazd do Włoch. Propozycję składa jej ojciec Lambert, z którym do tej pory Lara miała bardzo słaby kontakt, właściwie jest on dla niej obcym człowiekiem. Dziewczyna ma duże wątpliwości czy znajdą nić porozumienia i będą potrafili ze sobą rozmawiać. Zupełnie nie wie, czego może się spodziewać i czego oczekiwać, szczególnie, że w trakcie wakacji spędzi z ojcem więcej czasu, niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Jednak myśl o kilkutygodniowym pobycie w pięknych okolicznościach przyrody jest wystarczająco kusząca, aby podekscytowana Lara skorzystała z nadarzającej się okazji.

Nastolatka wraz z ojcem zatrzymuje się u Caroline – przyjaciółki Lamberta. Lato w Toskanii odkrywa przed dziewczyną ciekawy i szeroki wachlarz nowych uczuć i doświadczeń. Początkowe sielankowe spędzanie czasu przy basenie zmienia się, kiedy Lara poznaje ekscentrycznych sąsiadów Caroline – Państwa Willough. To bogate i zepsute środowisko coraz bardziej fascynuje dziewczynę i nie bez znaczenia jest tutaj znajomość z przystojnym synem właścicieli posiadłości – Kipem.
W całej powieści, oprócz bieżących wątków, główna bohaterka często wraca wspomnieniami i porównuje swoją obecną wyprawę do podróży do Indii sprzed lat, w którą wyruszyła razem z matką. 

Przyznam szczerze, że książka nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Nie potrafię się przyczepić do czegoś konkretnego, po prostu bohaterowie nie wciągnęli mnie do swojej bajki. Mimo pojawiających się momentów komicznych i dramatycznych, powieść nie trafiła do mojego serca i duszy. Fabuła nie jest zła, ale wydaje mi się, że tytuł „Miłość w Toskanii” jest trochę na wyrost. Nazwałabym to raczej letnią przygodą.