Tytuł: „Imię twoje…”
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 264
Ocena: 4+/6
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 264
Ocena: 4+/6
To moje kolejne spotkanie z
twórczością Marii Nurowskiej. Książka, po którą tym razem sięgnęłam jest
pierwszą częścią trylogii ukraińskiej. Oprócz "Imię twoje..." czekają
jeszcze do przeczytania dwie pozostałe powieści tej serii: "Powrót do Lwowa" i
"Dwie miłości".
Poznajmy zatem główną bohaterkę
38-letnią Amerykankę Elizabeth Connery, która na co dzień jest historykiem
sztuki. Jej mąż Jeff jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Nowy Jork, często
wyjeżdża służbowo, w celu zbierania materiałów o zabytkach sakralnych. Związek
Państwa Connery nie jest idealny. Charakter pracy małżonków, ciągłe podróże i
brak czasu dla siebie nawzajem spowodowały, że każde z nich prowadzi właściwie
osobne życie, a łączącego ich uczucia na pewno nie można nazwać miłością
romantyczną. Jednak, kiedy okazuje się, że Jeffrey zaginął gdzieś na terenie
Ukrainy, Elizabeth rzuca wszystko i jedzie do Lwowa, aby odnaleźć męża.
Na miejscu okazuje się, że
ani władze, ani prokuratura, ani amerykański konsulat nie są skłonne do pomocy. Wszyscy zgodnie twierdzą, że Jeff opuścił granice ich państwa i
wyraźnie dają Elizabeth do zrozumienia, że powinna jak najszybciej wyjechać z
Ukrainy, tym bardziej, że wiza, którą otrzymała jest ważna tylko przez dwa dni.
Jedynym sprzymierzeńcem
naszej bohaterki jest poznany w samolocie ukraiński adwokat Andrew. To on
pomaga kobiecie w prywatnym śledztwie i próbie ustalenia miejsca pobytu jej
męża. Dzięki Andrew, Elizabeth przeżywa prawdziwą miłość i poznaje uczucia,
które do tej pory były jej obce. To nie zmienia jednak misji odszukania męża, której się podjęła. Dlaczego? Bo jak sama mówi:
" ... jak się przeżyło z kimś osiemnaście lat, jest się częścią tej
osoby... Nie zastanawiasz się czy masz zrobić coś dla swojej nogi albo ręki po
prostu musisz, bo będzie Cię bolało."
Nasza bohaterka decyduje
się na nielegalny pobyt w obcym, nieprzyjaznym kraju. Niejednokrotnie podejmuje
ryzyko (jak chociażby wyprawa do ogarniętej wojną Czeczenii), za które może zapłacić
najwyższą cenę… własne życie. Na swojej drodze spotyka między innymi Annę Klonowską –
Polkę, która straciła wszystkich bliskich i której losy, mimo krótkiego epizodu
w książce, będziemy mieli okazję poznać. Ważną postacią jest również Oksana
Krywenko, tłumaczka i jednocześnie przyjaciółka Jeffa. To ona może pomóc i
rzucić światło na sprawę zaginięcia
mężczyzny. Wiele ciepła do całej historii wnosi także Alek – sześcioletni syn
Oksany.
„Imię twoje...” przedstawia
nam portret psychologiczny kobiety, niezwykle silnej, konsekwentnej,
zdeterminowanej do walki, nie tylko tej z władzami i niesprzyjającymi
okolicznościami, ale również walki wewnętrznej, pokazującej przemianę zachodzącą
w człowieku. To, co mnie dodatkowo zainteresowało w książce to historyczno –
polityczno - społeczne tło powieści. Urzekła mnie rzeczywistość przedstawionej
historii, której akcja rozgrywa się w gorącym dla Ukrainy okresie, a mianowicie Pomarańczowej Rewolucji. Emocje ludności ukraińskiej, pragnienie wolności,
olbrzymi strach przed władzami i nierówna walka poszczególnych jednostek z
panującym systemem są opisane bardzo realnie i przejmująco.












